banner2 spod3 going-home-logo-v2

ODZYSKAĆ SIEBIE

 

“Zawsze chcemy, by dla naszego dobrego samopoczucia zmienił się ktoś inny. Ale czy nigdy nie pomyśleliście, co by się stało, gdyby rzeczywiście twój mąż, twoja żona się zmienili. Byłbyś równie bezradny jak przedtem, równie nieprzebudzony jak dotąd. Ty jesteś tym, który ma się zmieniać, który musi zażyć lekarstwa. Twierdzisz: ”Czuję się dobrze, bo świat jest w porządku”. Błąd! Świat jest w porządku, ponieważ ja czuję sie dobrze. Tak twierdzą wszyscy mistycy” - Anthony de Mello, “Przebudzenie”.

 

Współuzależnienie

Współuzależnienie na pewno nie jest wspólnym piciem z alkoholikiem, choć samo słowo może sugerować taką interpretację. Można się uzależnić od czyjegoś uzależnienia nawet wtedy, gdy się samemu nie pije, nie pali i nie gra. Współuzależnienie jest swoistym towarzyszeniem w czyimś uzależnieniu. Osoba współuzależniona przystosowuje swoje zachowania do nienormalnej sytuacji po to, by utrzymać jedność rodziny. Podobnie jak życie alkoholika kręci się wokół butelki, tak jej życie sprowadza się do wytrącania tej butelki z ręki alkoholika. Jakkolwiek jest to najprostszy opis zjawiska, istnieje ogromne zróżnicowanie stanowisk w sprawie określenia jego istoty. Pewnym jest fakt, że ktoś kto doświadcza kontaktu z osobą uzależnioną bardzo cierpi, przeżywając szereg trudnych uczuć: złości, wstydu, lęku, poczucia winy i krzywdy, z którymi najczęściej nie radzi sobie konstruktywnie.

 

Kim są osoby współuzależnione?

To najczęściej kobiety, młodsze lub starsze. Te, z którymi spotykam się w terapii są często pozbawione świadomości toksyczności swojego związku z matką. Upatrują źródeł swoich trudności w kontaktach z ojcem, skoro wpadły w objęcia alkoholika. To kobiety, które szukają miłości. Zaczynając od młodych dziewcząt, z którymi spotykam się w ramach pracy nad syndromem DDA, a kończąc na starszych kobietach, często już wdowach po alkoholikach, które odtwarzają dynamikę swojego związku z mężem w relacji z uzależnionym synem. Często nie rozumieją, że w relacji z nieżyjącym już mężem szukały zaspokojenia potrzeby miłości i bezpieczeństwa, której nie doświadczyły w swoim rodzinnym domu. Ich kontakt z matką określany najczęściej jako „dobry”, nigdy nie został zakwestionowany, by w efekcie dotarzeć do prawdy o sobie, do swoich zranień. Najczęściej jednak osoby współuzależnione to wykształcone, zaradne kobiety w średnim wieku, będące aktualnie w związkach z uzależnionymi partnerami. Gdy wycofują się ze swoich współuzależnieniowych zachowań, odkrywają w sobie wielką energię i potencjał. To osoby, które docierają do istotnych odkryć w pracy nad swoimi problemami emocjonalnymi, rozpoznając wiele wewnętrznych zakłamań i zafałszowań rzeczywistości. Pomimo tego często trwają w toksycznym, pozbawionym miłości i bezpieczeństwa otoczeniu.

 

Ewa z Londynu

Ewa, pielęgniarka z zawodu, przed 10 laty przyjechała do Londynu z małego miasteczka na lubelszczyźnie. Mąż pił coraz bardziej, a próby zmiany jego zachowań nie dawały rezultatu. W poczuciu, że pewnie to jej wina, skoro nie potrafi na męża wpłynąć, wybrała wyjazd, zostawiając męża z 10-letnim wówczas synem. W decyzji wspierała ją matka, która po śmierci uzależnionego od alkoholu męża (ojca Ewy) zadeklarowała się opiekować wnuczkiem. Wyjazd okazywał się „rozwiązaniem” istniejących problemów. Pojawiła się perspektywa spłacenia zaciągniętych przez męża długów, ona mogła doświadczyć ulgi w związku z przedłużającym się stresem. Wyjechała. Potem tęsknota za dzieckiem, kolejne napięcia, samotność, coraz rzadsze wyjazdy. Zakochała się w Angliku. Zdecydowała się na związek z nim. Z czasem ookazało się, że partner jest uzależniony od seksu, że ją zdradza. Powtórzył się znany jej scenariusz funkcjonowania w relacji z mężem: kontrolowanie, zabieganie, rezygnowanie ze swoich potrzeb tylko po to, aby partner był zadowolony. Zmęczona, w poczuciu braku bezpieczeństwa i niekierowania własnym życiem w stanie silnego kryzysu emocjonalnego zgłosiła sie do terapeuty. Od roku bierze udział w terapii indywidualnej oraz grupie Al-Anon przy jednej z największych parafii polskich w Londynie i potrafi z nieco większym dystansem patrzeć na swoje dotychczasowe funkcjonowanie w związku z mężem oraz podejmowane dotąd decyzje. Nierozwiązane problemy, które towarzyszyły jej w Polsce „dogoniły” ją w Londynie. Stawiła czoła rzeczywistości swojego życia i poprzez terapię próbuje się z nią zmierzać. Poznaje chorobę alkoholową, rozpoznaje swoje destrukcyjne wobec męża zachowania. Powoli odbudowuje swoją wartość i szacunek do siebie. Porządkuje swoje życie.

 

Charakterystyka współuzależnienia

Cierpienie, którego doświadczają osoby współuzależnione każe im szukać sposobu na to, aby zmieniać i wpływać na otoczenie ojca, partnera, chłopaka, syna. Chcą, aby on się zmienił, bo wtedy sądzą podświadomie, że będą szczęśliwe. Nie uświadamiają sobie dlaczego tak bardzo im zależy, aby się zmienił, nie uświadamiają sobie właściwej motywacji, która nimi kieruje. Dopiero w trakcie terapii odkryją obsesyjność zachowań nadodpowiedzialnych oraz nadkontrolnych, będących istotą współuzależnienia. Jest to nakręcane przez poczucie winy, które dziewczyna, kobieta nieświadomie dziedziczy po swojej „pra-matce”. Jest tym poczuciem winy silnie związana, gdy na początku zaczyna od sprzątania pokoju po bracie, potem libacjach ojca, a kończąc na zachowaniach, gdy w dorosłym życiu za wszelką cenę zabiegać będzie o szczęście partnera. Poświęca się mu bez reszty i swoją ofiarnością zabija siebie. Nieświadomie odtwarza życie i zachowania matki, nawet jeśli ta już nie żyje. Związanie winą to swoista obecność matki w aktualnym życiu kobiety, która okazuje się być dla niej niszczącą poprzez szereg negatywnych przekonań i nawykowych zachowaniach, które nie są objęte żadną świadomością. Nie uzyskując oczekiwanego rezultatu, zawsze to partner będzie winny, temu co ona sama czuje, ponieważ osoba współuzależniona traci kontakt ze sobą, odbarcza siebie z odpowiedzialności za to, co robi. Nie widzi siebie. Nie ma ze sobą kontaktu.

 

Motywacja do pracy nad sobą

W tym miejscu pojawia się istotny dla terapii cel: pogłębienie świadomości własnych uczuć z jednoczesnym dostarczeniem wiedzy o sytuacji rodziny dysfunkcyjnej oraz o istocie choroby, najczęściej alkoholowej, która jest chorobą całej rodziny. Wtedy też kobieta nastawiona jest na uzyskanie szybkiej recepty dotyczącej tego, jak wpłynąć na partnera. Nie ma w tym momencie żadnej motywacji do pracy nad sobą, nie uświadamia sobie tego, że także potrzebuje pomocy. Zatem pierwszym i najtrudniejszym zadaniem jest uzyskanie motywacji do podjęcia systematycznej pracy nad sobą w ramach terapii lub innej formy systematycznej pracy nad własną osobowością. Osoba współuzależniona jest zwykle przekonana, że to jedynie uzależniony powinien podjąć terapię i że tylko on musi się zmienić. Ponieważ w pierwszym kontakcie nastawione są raczej na konkretne rady i rozwiązania, dlatego „Porady dla członków rodziny”, ”Porady w sprawie dzieci” oraz „12 Kroków do zdrowienia”, stanowią obowiązkowe wyposażenie terapeuty pierwszego kontaktu. Informacje zawarte na tych kilku kartkach pozwalają na to, aby się zatrzymać, wsłuchać nieco w siebie, zainspirować motywację do dalszych poszukiwań oraz wytyczyć kierunek w postępowaniu współuzależnionej na drodze zdrowienia. Podstawą każdej terapii i powrotu do zdrowia jest zdolność do postawienia sobie pytania: ”W jaki sposób mam zmienić siebie wobec tej sytuacji?”. Tymczasem osoby współuzależnione chciałyby zaczynać od zmiany sytuacji lub partnera, podczas gdy jedyna możliwa zmiana dotyczy ich postawy wobec alkoholika. W każdej sytuacji bowiem musimy najpierw przyjrzeć sie sobie, by wytyczyć kierunek działań, które pozwoliłyby zachować godność i szacunek do siebie.

 

Etapy pracy terapeutycznej

Pierwszym etapem jest uzyskiwanie orientacji w swojej sytuacji życiowej. Obejmuje on podstawowe zagadnienia z zakresu rozpoznawania i leczenia osób uzależnionych od alkoholu. Najlepiej gdy odbywa się w grupie kobiet, stwarzającej możliwość uzyskania wsparcia, uznania że nie jest się odosobnioną w przeżywaniu swoich trudności. Pozwala na przybliżenie się do rozumienia siebie poprzez przeglądanie się w historiach współuczestniczek jak w „lustrze”. Kobiety mają możliwość „obejrzenia” tego, co się dzieje w obecnej w związku, rozpoznając jaki rodzaj destrukcji wnosi osoba uzależniona. Co robi mąż oraz jak kobieta do tego się przystosowała, jakie są jej reakcje na to, co on proponuje. Wtedy gdy uzyska wstępną orientację w swojej sytuacji życiowej, da sobie prawo do tego, że może wprowadzać zmiany w związku, w rodzinie na lepsze, oswoi nieco swoje emocje, to z tego etapu wychodzi najczęściej ze zmianą myślenia o przyszłości, kwestionując irracjonalną nadzieję, że „on się zmieni i będzie cudownie” i zaczyna myśleć, że niezależnie od tego, co on zrobi to „ja mogę lepiej się czuć”. Najważniejsza, a zarazem najtrudniejsza dla osoby współuzależnionej na tym początkowym etapie jest zmiana przekonań. Chodzi o to, aby uwagę i działania przekierować z problemu picia partnera na siebie i dzieci. Co się ze mną dzieje? Jak mogę sobie pomóc? Jak mogę pomóc moim dzieciom? Przekierowanie uwagi utrudnia szereg obiegowych, fałszywych przekonań: “dzieci muszą mieć ojca”, “kobieta powinna mieć męża”, “lepszy taki chłop niż żaden”, “miłość to opieka i poświęcenie”, “on sobie beze mnie nie poradzi” itp.

 

Rozpoznawanie swojego współuzależnienia

Druga faza to rozpoznawanie współuzależnienia i praca nad zmianą swojego postępowania. Na tym etapie kobieta powoli nabiera dystansu do swojej sytuacji. Sprzyja temu celowi szczegółowa autodiagnoza relacji z mężem oraz destrukcyjnych schematów typu: ”co on robi i jak ja na to odpowiadam”. Istotny cel tego etapu wyraża się w uzyskaniu wsparcia i przyzwoleniu na ekspresję emocji na pewnym poziomie, szczególnie jeśli chodzi o takie uczucia jak wstyd, poczucia winy i krzywdy, lęk oraz złość. Tutaj też zaczyna się praca nad przywracaniem nadziei, nie tej nierealistycznej, z jaką przychodzi na terapię. Nadzieja powinna dawać siłę, aby kobieta mogła lepiej się czuć, a jej życie układać, nawet wtedy, gdy mąż będzie pił lub zachowywał się destrukcyjnie. Bardzo ważny obszar tej fazy zajmuje także praca nad wątpliwościami oraz błędnymi przekonaniami na temat własnych praw. Ujawniają wątpliwości, czy mają prawo dbania o siebie, chodzenia na grupę, zgłaszania męża na leczenie, zgłaszania przemocy itp. Wątpliwości te biorą się z głębokich przekonań na swój temat. Mimo, że ten etap pracy jeszcze będzie pogłębiany w przyszłości, trzeba zająć się pojawiającymi się sprawami, ponieważ destrukcja zawarta w tych przekonaniach uniemożliwi kontynuowanie pracy. Na tym etapie wiele kobiet „znika” z terapii, ponieważ prezentują wiele przekonań, które uniemożliwiają sięganie po pomoc, co wyraża się w następujących stwierdzeniach: ”nie kala się własnego gniazda”, ”brudy trzeba prać w swoim własnym domu” itp. Kiedy odchodzą z terapii, nie pozwalając na zakwestionowanie tego myślenia, najprawdopodobniej nadal będzie postępować zgodnie z tym przekonaniem, pogłębiając swoje cierpienie. Następnie dochodzi do szczegółowego rozpoznania, jakie niszczące reakcje ma współuzależniona w efekcie destrukcyjnych zachowań męża oraz uświadomienia jaką cenę płaci za powtarzanie swoich toksycznych zachowań. Przygotowuje sobie tym samym grunt do decyzji na zmianę stosowanych przez siebie zachowań, ale będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy dopuści do swojej świadomości prawdę o ich niszczącej sile.

 

Poznawanie siebie jako indywidualnej osoby

Kolejna faza to poznawanie siebie jako indywidualnej osoby. Dotyczy zmiany przekonań, podczas której kobiety uświadamiają sobie to co je trzyma we współuzależnieniu: sztywne przekonania, nieprzyjemne emocje i niezaspokojone potrzeby. Podczas tego etapu następuje praca nad rozpoznawaniem przekonań, to znaczy pewnego programu na życie kobiety, które to poprzez swą destrukcyjność hamują rozwój osoby: ”sama sobie nie poradzę, więc muszę go słuchać”, ”moje życie jest wtedy wartościowe, gdy jestem mężatką” itp. Kobiety posługują się tymi przekonaniami w sposób nieświadomy. Jeszcze nie wiedzą, że posiadanie tego rodzaju nawyków myślowych zaczerpniętych z najbliższego otoczenia w dzieciństwie, głównie od matek, gubi je i jest źródłem cierpienia. W kontynuacji tej pracy uświadamiają sobie, że pod destrukcyjnymi przekonaniami kryją się ich niezaspokojone potrzeby: przynależności i posiadania. Mają je rozpoznać, by zacząć zaspokajać w taki sposób, który będzie im służył. Niezaspokojone potrzeby powodują frustrację, która będzie pogłębiać współuzależnienie. Obszarem „zbawiennym” wydaje się rodzina, która podawana jest jako podstawowa wartość w życiu kobiet. W rodzinie pochodzenia ich potrzeby zostały sfrustrowane, stąd pragnienie, by zaspokoić je w swojej własnej.

 

Osobiste problemy emocjonalne

W tej fazie odbywa się praca nad osobistymi problemami emocjonalnymi, które są konsekwencją współuzależnienia, to znaczy nad poczuciem: krzywdy, winy, własnej wartości, wstydem, tendencjami autodestrukcyjnymi, lękiem i złością. Ważne jest aby odróżnić, które problemy emocjonalne wzięły się z wcześniejszych faz życia, czyli problemy z dzieciństwa, dorastania, wcześniejszych związków, a które są konsekwencją wielu lat życia w stresie z osobą uzależnioną. Na tym etapie istotne jest porządkowanie relacji z partnerem. Poprzez pytania: ”co on robi?”, ”co ja robię?” kobieta pozwala ocenić swoją aktualną sytuację. Ważna jest też ocena korzyści bycia w związku, ocena kosztów: ”co on mi daje?”, ”co ja jemu daję?”, ”co ja chce mu dać, a co on mi może zaoferować?”, ”na co realnie mogę liczyć?”, ”w czym możemy się porozumieć?”. Przeanalizowanie powyższych kwestii oraz znalezienie odpowiedzi na te pytania wyznacza kierunek porządkowanie relacji z partnerem. Osoba współuzależniona po raz kolejny ma okazję do uczenia się konstruktywnych zachowań. Aby to zrobiła efektywnie może podjąć diagnozę według następujących zasad: Jak on się zachował? Co mi to zrobiło, moje myśli i uczucia? Jak ja na to zareagowałam? Czy to było dla mnie korzystne? Co wskutek tego mam i jak ewentualnie inaczej mogę się zachować? Trudności, które ujawniają się w porządkowaniu aktualnej relacji powodowane są negatywnymi doświadczeniami z przeszłości. Ujawnienie urazów i zranień wyznacza kierunek pracy nad sobą a także urealnienie swoich reakcji oraz reakcji męża.

 

Porządkowanie relacji z partnerem

Gdy osoba uzależniona przestaje pić, często między partnerami w związku dochodzi do kryzysu, ponieważ zranienia z przeszłości po obu stronach komplikują porządkowanie wzajemnych relacji. Często żony przychodząc do terapeuty mówią: ”on jest teraz gorszy niż wtedy, gdy pił”, co jest dla nich informacją o tym, że muszą zmienić swój sposób przystosowania się w myśleniu, uczuciach i zachowaniach. Tendencja do funkcjonowania w małżeństwie w sposób charakterystyczny dla okresu picia nie znika zaraz po podjęciu abstynencji, ale pozostaje i utrzymuje się przez długi jeszcze czas zarówno u alkoholika jak i jego partnerki. Nawet, gdy osoba uzależniona umiera, albo wyprowadza się do innego miasta czy kraju, to skutki współuzależnienia pozostają najczęściej w nieuporządkowanej relacji z partnerem. Nadal może w sobie nosić wiele negatywnych uczuć i uraz, które powodują, że osoba ta tylko teoretycznie jest „wolna”, będąc wciąż zamknięta na życie. W ramach pracy nad osobistymi problemami emocjonalnymi istotne jest także budowanie granic w celu bezpiecznej pracy nad przeszłością.

 

Umiejętność stawianie granic

Jeżeli kobieta nie będzie umiała postawić granic i nie obroni się w aktualnie trudnej dla niej sytuacji, to nie będzie możliwości pracy nad przeszłością i nad zranieniami, które były wcześniej. Zatem trzeba, by zajęła się wpierw teraźniejszymi problemami doświadczając siebie w konstruktywnych zachowaniach wobec osoby uzależnionej: reakcją na atak i krytykę z zewnątrz, asertywnym odmawianiu, wyrażaniu opinii i przekonań. Dopiero potem kobieta staje się gotowa obejrzeć wstecz. Istotnym elementem pogłębionej pracy nad sobą jest umiejętność stawiania granic. Ważne jest wtedy uświadamianie sobie przez kobiety realnych możliwości zaspakajania swoich potrzeb, do których wcześniej miały utrudniony dostęp przez destrukcyjne przekonania. Wyzwaniem dla tego etapu jest to, aby w zaspokajaniu potrzeb przestały liczyć na partnerów. Ważne jest także wzbudzanie i wspieranie samodzielności i umożliwienie dokonywania wyborów kobietom, które wycofują się ze swoich współuzależnieniowych zachowań. Jeśli granice są postawione oraz ma miejsce rozliczenie strat z przeszłości, to pozostaje kobiecie dokonanie wybory, co dalej zrobi ze swoim życiem. Terapeuta może jedynie „podprowadzić” do momentu dokonania wyboru. Kobiety, kiedy wybierają pozostanie w związku z uzależnionym alkoholikiem, zaczynają szanować partnera jako osobę. W inny sposób rozmawiają, zachowują się wobec niego, stawiają granice, dbają o siebie, co pośrednio przynosi zmianę w jego sposobie życia. Zależy to jednak do stopnia destrukcji alkoholowej.

 

„Jeśli decydujesz się na dalszy związek z alkoholikiem, to twoja odpowiedzialność jako osoby, która więcej rozumie na ten temat, będzie polegała na ciągłym interweniowaniu; jak chcesz z nim być i chcesz być uczciwa wobec siebie i niego, to jesteś skazana na ciągłą interwencję kryzysową. Musisz wiedzieć jak to robić, kiedy ją robić i nie załamywać rąk. Jeżeli jednak się już wyczerpiesz, możesz wtedy podjąć inną decyzję” - M. Kisiel

 

Alicja Szumowska - psycholog, certyfikowany psychoterapeuta uzależnień

 

opracowano na podstawie zajęć i wykładów w IPZ w Warszawie (STU i W 2004 rok)